Poniższy tekst jest subiektywną opinią na temat konkretnych wypowiedzi i komentarzy użytkowników serwisu youtube, onet.pl, wp.pl.
Przesiadując przed telewizorem i ekranem komputera nie
sposób nie śledzić największych hitów propagujących krajową rozrywkę. Mowa tu
oczywiście o programach muzycznych. Każdy słucha swoich ulubionych melodii
korzystając z youtube, radia samochodowego itp. Wielu z naszych artystów miało
okazję ostatnimi laty pokazać się szerszej publice dzięki udziałowi w
specjalnych programach emitowanych zarówno w państwowej jak i prywatnej
telewizji. Cała koncepcja tylko wygląda idealnie. Jak jest naprawdę? Na wstępie
chciałbym zaznaczyć, iż dociera do mnie idea „programu rozrywkowego” razem z
całą otoczką tandety i chęci do prowokowania kontrowersyjnych sytuacji. Tylko
czy aby nie zatraciliśmy się w owym dziadostwie?
Program muzyczny powinien dawać możliwości ludziom umiejącym
śpiewać, posiadającym charyzmę i możliwości do zawojowania rynku
fonograficznego. Po przejściu przez wstępną selekcję, w której oczywiście na
potrzeby telewizji przepuszcza się ludzi pasujących do programu dzięki swojej
smutnej historii bądź parze wyjątkowo ładnych cycków każdy oglądający powinien
dopuszczać do siebie myśl, że te czynniki nie dadzą określonym uczestnikom
zupełnie nic. Wystarczy spojrzeć na Klaudię Gawor – zwyciężczynię zeszłorocznej
edycji X- Factora. Do dzisiaj nie wiem (a może i już nie pamiętam), czemu ta
dziewczyna zaszła tak daleko. Wygrała
dużą ilość pieniędzy i kontrakt płytowy, po czym słuch o niej zaginął. Tak samo
było z Gienkiem Loską (american dream w polskim wydaniu) i paroma innymi
zwycięzcami kolejnych edycji szlagieru TVN jak również programu Voice of
Poland. Zaledwie kilku uczestnikom udało się pokazać i „pozostać w naszych
radiach” na dłużej. Czemu o tym wszystkim mówię? Otóż dla mnie świat zatrzymał
się w roku 2014.
Tegoroczne edycje obu największych programów muzycznych
zmiotły mnie z powierzchni ziemi. Poziom utrzymywany przez wszystkich muzyków
uczestniczących w X – Factor i VoP był przeogromny, słuchanie prawie każdego z
nich było przyjemnością. Mimo wszystko w pewnym momencie coś zaczęło się
pieprzyć. Najwięksi faworyci odpadali ( Trzynasta w Samo Południe, Hatbreakers,
Maja Gawłowska i paru innych). Głosujący nie mają słuchu? No spoko zdarza się;
w dobie elektronicznej szmiry serwowanej na dyskotekach jak i renesansu muzyki
disco – polo nie powinno to dziwić. Mnie najbardziej dziwi zachowanie wielu
internautów po ostatnich finałowych odcinkach obu opisywanych przeze mnie
programów. Voice of Poland wygrał Juan Carlos Cano zaś do finału X – faktora przeszedł
znakomity Artem Furman. Co w tym dziwnego? No właśnie nic urodzony w Meksyku OBYWATEL
Polski był i jest jednym z największych objawień rynku (w mojej skromnej
opinii) mocny głos i charyzma (może odrobinkę przerysowane zachowanie na
scenie) zachwycała od samego początku doprowadzając młodego wokalistę do
finału. Wygrawszy główną nagrodę Juan skromnie stwierdził, iż to nie on
powinien jej dostać. No przepraszam bardzo, ale nie widziałem statuetki VoP w
rękach Kasi Sawczuk. Miałka i powtarzalna laska, jakich było i będzie pełno w
dodatku ten jej angielski… Tragedia. Podobne pochwały należą się, Artemowi Furmanowi,
który pomimo grożącej mu w pierwszym odcinku X-factor zdołał wywalczyć sobie
miejsce w finale. Cała Polska oszalała.
Wielu ludzi chwaliło swoich faworytów jednak nie sposób było nie zauważyć tendencji
do przekłamanego określania sukcesu obu panów ich pochodzeniem. No kurde czy
nikt z tych naszych polskich patriotycznych melomanów nie zauważył, iż
objeżdżani od góry do dołu wokaliści mają obywatelstwo bądź (w przypadku
Artema) doskonale posługują się naszym językiem? Nawet Juan starał się w VoP na
żywo zaśpiewać parę tekstów po Polsku, za co należy mu się ogromny szacunek.
Jest to jawna hipokryzja zwłaszcza, że ostatnia wygrana polski w Niemieckim
Idolu (Aneta Sablik) podniosła ciśnienie w majtkach praktycznie każdemu fanowi
i fance popowej muzyki. Chwalimy sukcesy naszych za granicą tymczasem w
granicach naszego kraju umawiamy się jak tu udupić każdego obcokrajowca, który
próbuje u nas zrobić karierę. Obawiam się, że przez to finałowy odcinek
programu X – Factor wygra ta wyjąca jak zarzynana małpa Tacikowska bądź kolejna
kalka każdej pop gwiazdki Marta Bijan. Przez co? Przez uprzedzenia. Oczywiście
mogę się mylić w tym wszystkim a mój tekst może być dosyć sceptyczną opinią na
temat stanu umysłowego wielu naszych rodaków. Mimo wszystko chciałbym moje
dywagacje skwitować prostym stwierdzeniem, (choć może odpowiedniejsza byłaby
prośba).
Przestańmy narzekać na sukcesy obcokrajowców na terenie
Polski (nie tylko te w showbiznesie). Jeżeli już musimy to robić to nie
obruszajmy się słysząc kolejne doniesienia o gównianym sposobie traktowania
naszych rodaków na zachodzie Europy i nie tylko. Mniej hipokryzji a więcej
przemyśleń szybko polepszy nasze samopoczucie, stan życia jak również dostarczy
nam wiele pozytywnych wrażeń płynących z odbioru muzyki przygotowywanej przez
naszych zagranicznych przyjaciół.