poniedziałek, 26 maja 2014

Anachronizm w Polskim społeczeństwie czy powszechna hipokryzja?

Poniższy tekst jest subiektywną opinią na temat konkretnych wypowiedzi i komentarzy użytkowników serwisu youtube, onet.pl, wp.pl. 

Przesiadując przed telewizorem i ekranem komputera nie sposób nie śledzić największych hitów propagujących krajową rozrywkę. Mowa tu oczywiście o programach muzycznych. Każdy słucha swoich ulubionych melodii korzystając z youtube, radia samochodowego itp. Wielu z naszych artystów miało okazję ostatnimi laty pokazać się szerszej publice dzięki udziałowi w specjalnych programach emitowanych zarówno w państwowej jak i prywatnej telewizji. Cała koncepcja tylko wygląda idealnie. Jak jest naprawdę? Na wstępie chciałbym zaznaczyć, iż dociera do mnie idea „programu rozrywkowego” razem z całą otoczką tandety i chęci do prowokowania kontrowersyjnych sytuacji. Tylko czy aby nie zatraciliśmy się w owym dziadostwie?

Program muzyczny powinien dawać możliwości ludziom umiejącym śpiewać, posiadającym charyzmę i możliwości do zawojowania rynku fonograficznego. Po przejściu przez wstępną selekcję, w której oczywiście na potrzeby telewizji przepuszcza się ludzi pasujących do programu dzięki swojej smutnej historii bądź parze wyjątkowo ładnych cycków każdy oglądający powinien dopuszczać do siebie myśl, że te czynniki nie dadzą określonym uczestnikom zupełnie nic. Wystarczy spojrzeć na Klaudię Gawor – zwyciężczynię zeszłorocznej edycji X- Factora. Do dzisiaj nie wiem (a może i już nie pamiętam), czemu ta dziewczyna zaszła tak daleko.  Wygrała dużą ilość pieniędzy i kontrakt płytowy, po czym słuch o niej zaginął. Tak samo było z Gienkiem Loską (american dream w polskim wydaniu) i paroma innymi zwycięzcami kolejnych edycji szlagieru TVN jak również programu Voice of Poland. Zaledwie kilku uczestnikom udało się pokazać i „pozostać w naszych radiach” na dłużej. Czemu o tym wszystkim mówię? Otóż dla mnie świat zatrzymał się w roku 2014.



Tegoroczne edycje obu największych programów muzycznych zmiotły mnie z powierzchni ziemi. Poziom utrzymywany przez wszystkich muzyków uczestniczących w X – Factor i VoP był przeogromny, słuchanie prawie każdego z nich było przyjemnością. Mimo wszystko w pewnym momencie coś zaczęło się pieprzyć. Najwięksi faworyci odpadali ( Trzynasta w Samo Południe, Hatbreakers, Maja Gawłowska i paru innych). Głosujący nie mają słuchu? No spoko zdarza się; w dobie elektronicznej szmiry serwowanej na dyskotekach jak i renesansu muzyki disco – polo nie powinno to dziwić. Mnie najbardziej dziwi zachowanie wielu internautów po ostatnich finałowych odcinkach obu opisywanych przeze mnie programów. Voice of Poland wygrał Juan Carlos Cano zaś do finału X – faktora przeszedł znakomity Artem Furman. Co w tym dziwnego? No właśnie nic urodzony w Meksyku OBYWATEL Polski był i jest jednym z największych objawień rynku (w mojej skromnej opinii) mocny głos i charyzma (może odrobinkę przerysowane zachowanie na scenie) zachwycała od samego początku doprowadzając młodego wokalistę do finału. Wygrawszy główną nagrodę Juan skromnie stwierdził, iż to nie on powinien jej dostać. No przepraszam bardzo, ale nie widziałem statuetki VoP w rękach Kasi Sawczuk. Miałka i powtarzalna laska, jakich było i będzie pełno w dodatku ten jej angielski… Tragedia. Podobne pochwały należą się, Artemowi Furmanowi, który pomimo grożącej mu w pierwszym odcinku X-factor zdołał wywalczyć sobie miejsce w finale.  Cała Polska oszalała. Wielu ludzi chwaliło swoich faworytów jednak nie sposób było nie zauważyć tendencji do przekłamanego określania sukcesu obu panów ich pochodzeniem. No kurde czy nikt z tych naszych polskich patriotycznych melomanów nie zauważył, iż objeżdżani od góry do dołu wokaliści mają obywatelstwo bądź (w przypadku Artema) doskonale posługują się naszym językiem? Nawet Juan starał się w VoP na żywo zaśpiewać parę tekstów po Polsku, za co należy mu się ogromny szacunek. Jest to jawna hipokryzja zwłaszcza, że ostatnia wygrana polski w Niemieckim Idolu (Aneta Sablik) podniosła ciśnienie w majtkach praktycznie każdemu fanowi i fance popowej muzyki. Chwalimy sukcesy naszych za granicą tymczasem w granicach naszego kraju umawiamy się jak tu udupić każdego obcokrajowca, który próbuje u nas zrobić karierę. Obawiam się, że przez to finałowy odcinek programu X – Factor wygra ta wyjąca jak zarzynana małpa Tacikowska bądź kolejna kalka każdej pop gwiazdki Marta Bijan. Przez co? Przez uprzedzenia. Oczywiście mogę się mylić w tym wszystkim a mój tekst może być dosyć sceptyczną opinią na temat stanu umysłowego wielu naszych rodaków. Mimo wszystko chciałbym moje dywagacje skwitować prostym stwierdzeniem, (choć może odpowiedniejsza byłaby prośba).




Przestańmy narzekać na sukcesy obcokrajowców na terenie Polski (nie tylko te w showbiznesie). Jeżeli już musimy to robić to nie obruszajmy się słysząc kolejne doniesienia o gównianym sposobie traktowania naszych rodaków na zachodzie Europy i nie tylko. Mniej hipokryzji a więcej przemyśleń szybko polepszy nasze samopoczucie, stan życia jak również dostarczy nam wiele pozytywnych wrażeń płynących z odbioru muzyki przygotowywanej przez naszych zagranicznych przyjaciół. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz