Po dłuższym okresie – „zastoju” –
wywołanym wieloma perturbacjami zachodzącymi raz za razem w moim życiu wracam
do pisania bloga. Wszystkich czytelników, którym dotychczas spodobały się moje
artykuły chciałbym na wstępie przeprosić gdyż nie jestem w stanie zagwarantować
regularnego dodawania poszczególnych tekstów jednak postaram się sprostać zadaniu,
jakim jest prowadzenie bloga. Na wstępie pragnę też określić tematy
najbliższych postów.
Zajmować się będę jak dotychczas
muzyką jak również dziedzinami z nią związanymi. Brzmi to może dość „specyficznie”,
ale gwarantuję, iż dźwięki mogą się przekładać nie tylko na proste w odbiorze
piosenki i melodie, które słyszymy w radiach, na dyskotekach czy też w domowym
zaciszu przy starannie dobranej playliście w Winampie. Doskonałym przykładem
jest odkryty przeze mnie ostatnio „gatunek” zwany – Binarna Beats.
Każdy z nas przynajmniej raz w
życiu korzystał (bądź skorzysta) z substancji psychoaktywnych bądź używek
wprowadzających nas w stan „nieważkości”. Wyobraźmy sobie jednak podobny efekt
wywoływany za pomocą dźwięków. Jak go wywołać? Nic prostszego! Zaopatrujemy się
w słuchawki i odpalamy program bądź melodię. Sposób budowy słuchawek symuluje
dźwięk stereo, co przy odpowiednim montażu utworu „podaje” jednemu z naszych
kanałów usznych określoną częstotliwość. Ważne w tym jest to by druga małżowina
była „bombardowana” zdecydowanie słabiej. Efektem tego jest powstanie tak
zwanych dudnień różnicowych, które zazwyczaj powodują okresowe zmiany
świadomości.
Dobre nie? Najlepsze jest to, iż
słuchanie Binaural Beats działa – czasem nieco nie tak jakbyśmy chcieli,
(dlatego odradzam słuchania tego typu „piosenek” ludziom chorym na epilepsję).
Zdrowi ludzie zazwyczaj popadają w euforię lub odczuwają większy spokój czy też
skupienie. W efekcie końcowym wygląda to podobnie jak w przypadku spalenia
dobrego jointa. Zwolennicy tej niecodziennej metody tłumaczą swoją zabawę
definicjami opisywanymi przez psychoakustyków i neuroakustyków. Układ słuchowy
zamienia nadawany sygnał na impulsy neuronowe, które to łączą się w mózgu.
Przekształcone dźwięki tworzą w naszym systemie nerwowym dudnienia różnicowe
wynikające z różnych częstotliwości fal. Mózg zazwyczaj nie dostaje informacji
o tak niskich częstotliwościach, ponieważ ucho ich nie słyszy i to … powoduje
jego „wariowanie”.
Wróćmy jednak do wyjaśnienia
kwestii dudnień różnicowych. Co to za zjawisko i czym się odznacza? Otóż polega
ono na nakładaniu się nawzajem dwóch (lub więcej) fal o nieznacznie różniących
się częstotliwościach. Po tym umownym „zderzeniu” można „zaobserwować” swoistą
implozję dźwięku o zwiększonej mocy wyjściowej. E- ćpanie? Świat powoli zaczyna
opierać się wyłącznie na sieci web i elektronice. Mamy już e –learning, e –
papierosy, e – studia, e – biura itp. Itd., Czemu by, więc nie pobawić się w
małego gangstera pochłaniającego (zamiast drogich kwasików, koki bądź Maryśki)
dźwięki?
I tutaj kieruję to pytanie do was
moi czytelnicy. W komentarzach postarajcie się odpowiedzieć na to pytanie jak
również podsunąć mi tematy kolejnych artykułów. Chcecie bym opisał jakiś
zespół? Zrecenzował płytę czy też „pocisnął” po jakiejś subkulturze? Piszcie.
Wracam niebawem z 3cią częścią rubryki poświęconej programom rozrywkowym w
Polsce.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz