niedziela, 6 października 2013

E - ćpanie

Po dłuższym okresie – „zastoju” – wywołanym wieloma perturbacjami zachodzącymi raz za razem w moim życiu wracam do pisania bloga. Wszystkich czytelników, którym dotychczas spodobały się moje artykuły chciałbym na wstępie przeprosić gdyż nie jestem w stanie zagwarantować regularnego dodawania poszczególnych tekstów jednak postaram się sprostać zadaniu, jakim jest prowadzenie bloga. Na wstępie pragnę też określić tematy najbliższych postów.

Zajmować się będę jak dotychczas muzyką jak również dziedzinami z nią związanymi. Brzmi to może dość „specyficznie”, ale gwarantuję, iż dźwięki mogą się przekładać nie tylko na proste w odbiorze piosenki i melodie, które słyszymy w radiach, na dyskotekach czy też w domowym zaciszu przy starannie dobranej playliście w Winampie. Doskonałym przykładem jest odkryty przeze mnie ostatnio „gatunek” zwany – Binarna Beats.



Każdy z nas przynajmniej raz w życiu korzystał (bądź skorzysta) z substancji psychoaktywnych bądź używek wprowadzających nas w stan „nieważkości”. Wyobraźmy sobie jednak podobny efekt wywoływany za pomocą dźwięków. Jak go wywołać? Nic prostszego! Zaopatrujemy się w słuchawki i odpalamy program bądź melodię. Sposób budowy słuchawek symuluje dźwięk stereo, co przy odpowiednim montażu utworu „podaje” jednemu z naszych kanałów usznych określoną częstotliwość. Ważne w tym jest to by druga małżowina była „bombardowana” zdecydowanie słabiej. Efektem tego jest powstanie tak zwanych dudnień różnicowych, które zazwyczaj powodują okresowe zmiany świadomości. 

Dobre nie? Najlepsze jest to, iż słuchanie Binaural Beats działa – czasem nieco nie tak jakbyśmy chcieli, (dlatego odradzam słuchania tego typu „piosenek” ludziom chorym na epilepsję). Zdrowi ludzie zazwyczaj popadają w euforię lub odczuwają większy spokój czy też skupienie. W efekcie końcowym wygląda to podobnie jak w przypadku spalenia dobrego jointa. Zwolennicy tej niecodziennej metody tłumaczą swoją zabawę definicjami opisywanymi przez psychoakustyków i neuroakustyków. Układ słuchowy zamienia nadawany sygnał na impulsy neuronowe, które to łączą się w mózgu. Przekształcone dźwięki tworzą w naszym systemie nerwowym dudnienia różnicowe wynikające z różnych częstotliwości fal. Mózg zazwyczaj nie dostaje informacji o tak niskich częstotliwościach, ponieważ ucho ich nie słyszy i to … powoduje jego „wariowanie”.  



Wróćmy jednak do wyjaśnienia kwestii dudnień różnicowych. Co to za zjawisko i czym się odznacza? Otóż polega ono na nakładaniu się nawzajem dwóch (lub więcej) fal o nieznacznie różniących się częstotliwościach. Po tym umownym „zderzeniu” można „zaobserwować” swoistą implozję dźwięku o zwiększonej mocy wyjściowej. E- ćpanie? Świat powoli zaczyna opierać się wyłącznie na sieci web i elektronice. Mamy już e –learning, e – papierosy, e – studia, e – biura itp. Itd., Czemu by, więc nie pobawić się w małego gangstera pochłaniającego (zamiast drogich kwasików, koki bądź Maryśki) dźwięki?

I tutaj kieruję to pytanie do was moi czytelnicy. W komentarzach postarajcie się odpowiedzieć na to pytanie jak również podsunąć mi tematy kolejnych artykułów. Chcecie bym opisał jakiś zespół? Zrecenzował płytę czy też „pocisnął” po jakiejś subkulturze? Piszcie. Wracam niebawem z 3cią częścią rubryki poświęconej programom rozrywkowym w Polsce.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz