Moim skromnym
zdaniem nie ma nic bardziej ironicznego niż czarny obywatel Niemiec. Może i
jestem zacofany i myślowo „poruszam” się po dość wąskich płaszczyznach jednak
szwabskie ideologie wprowadzane z takim uporem podczas XX wojny światowej są w
wielu wypadkach zauważane także i dzisiaj. Nie mówię tu oczywiście o sposobie
prowadzenia polityki itp. (ukłony w stronę pani Merkel) a o zwyczajnych ludziach,
z których każdy rozpływa się wręcz słysząc u obcokrajowca znajome słowa w
ojczystym języku.
Chciałbym również powiedzieć, iż od dawna
jestem fanem reggae i muzyki dancehall. Po wielu latach męczenia zespołów
metalowych i rockowych (SLAYER KURWA) znalazłem ukojenie w spokojnych rytmach,
które podawane nam są przez „miodne” do granic możliwości murzyńskie głosy.
Słuchając tego typu muzyki (oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, iż istnieje
coś takiego jak „gusta i guściki”) człowiek może się odprężyć, wprowadzić w
stan euforii czy też poprawić sobie humor.
Do czego się
sprowadzają moje dość różniące się od siebie topiki? Do jednej z największych zagadek,
na jaką trafiłem podczas moich muzycznych podróży. Połączenie opisywanego
przeze mnie szwabskiego narodu z muzyką propagowaną nam przez czarnych braci
pokroju Boba Marleya i jego synów w postaci Gentlemana. Panie i Panowie… rzadko
się zdarza by tak odmienne światy (czekam na hejty ze strony hippisów) zrodziły
tak doskonałe dziecko, jakim jest Tilmann Otto. Urodzony 38 lat temu w Osnabruck muzyk już od
czasów młodości silnie utożsamiał się z kulturą Jamajską.
Jego kariera
rozpoczęła się jednak w chwili rozpoczęcia współpracy z niemieckim zespołem
Freundeskreis przy utworze Tabula Rasa.
Jak sam przyznaje duży wpływ na jego
muzykę wywarły utwory tworzone głównie przez Boba Marleya. Gentleman przyznaje
się również do inspiracji dokonaniami artystów takich jak Peter Tosh, Dennis
Brown, Sizzla, Anthony B. czy też Tracy Chapman. Zaskakujące nieprawdaż? Najlepsze
w tym wszystkim jest to, iż w porównaniu do wielu (tak wiem, że nie wszystkich)
szwabskich muzyków śpiewa prawie wyłącznie po Angielsku. W niektórych utworach
zauważalne są też naleciałości z dialektu patois, który jest używany na
Jamajce. Obecnie Gentleman jest jednym z najlepszych twórców muzyki reggae
znanym praktycznie przez każdego, który choć trochę otarł się o świat Jah i
Rastafarai.
Pomimo przynależności do narodu tak mocno dotkniętego rasizmem i
brakiem tolerancji (oczywiście wiem, że nic nie wiem) wielu artystom
zamieszkującym ten kraj udaje się wybić na rynek z przesłaniem niosącym radość
i miłość do bliźniego. Świat się zmienia i być może niedługo szara codzienność
ludności zamieszkującej obrzeża większych landów zmieni się nie do poznania i
nie będziemy widzieli na ulicach Niemieckich miasteczek pustych ulic. Gentleman
jest jednym z najdoskonalszych twórców współczesnego reggae i (pokrójcie mnie
za to twierdzenie) również dowodem na to, iż Germanowie mogą współcześnie
tworzyć coś wesołego niekoniecznie związanego z imprezami bądź seksem.
Bless
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz