Po prawie półrocznej przerwie
nadszedł czas na zakończenie zabawy z polskimi programami rozrywkowymi.
Czytając trans-plantację przeszliście już ze mną przez audycje stacji TVP i
Polsatu – skończymy, więc na miłującym niebieskie barwy kanale TVN. „Królestwo”
Jakuba Wojewódzkiego otrzymało koncesję na nadawanie programu w 1997 roku. Od
początku udało im się uzyskać zasięg nadawczy o zakresie ponadregionalnym na
obszarze północnej i centralnej polski. Kilka miesięcy później oglądać TVN
mogli mieszkańcy południa.
Zadziwiające jest to jak mało
ludzi zna dzisiaj rozwinięcie tego skrótu, chociaż wdzięczna nazwa TV Nowa była
(i jest) mało subtelna). Moim zdaniem fani dokonań dziennikarzy pracujących w
obrębie tej firmy powinni znać wszelkie niuanse jej dotyczące. Wróciwszy jednak
do opisu historii stacji przyjrzyjmy się pierwszemu jej programowi, który
wyemitowano 3 października 1997 roku o godzinie 19.25. Był to swoisty
rozrywkowy miszmasz nazwany wdzięcznie „Pogodową Ruletką”. Dzisiejsi oglądacze
na pewno odnajdą w starych audycjach (dostępnych na youtube) wiele powodów do
radości zaś ci starsi będą mogli cofnąć się w czasie do lat 90 by przypomnieć
sobie jak kicz potrafił się dobrze sprzedać. Chryste… już sam dżingiel
przerażał a gdy dostaliśmy do tego „posypkę słowną” z nadmiernie pobudzonego Tomasza
Zubilewicza… nie wiem jak wy, ale ja dzisiaj nie przetrwałbym przez pierwsze 5
minut tej super-kolorowej audycji.
Porzuciwszy jednak kwestię
archaicznych programów rozrywkowych przejdźmy do kwestii władzy TVN-u. Pierwsze
cztery lata prezesem telewizji był jej twórca Mariusz Walter. W 2001 roku
ustąpił on miejsca swojemu synowi Piotrowi, który dzielnie wojował z
obowiązkami prezesa do września 2009 roku, kiedy to szefostwo objął Szwajcar
Markus Tellenbach. Co ważne – za kadencji syna pierwszego z prezesów stacji –
spółce udało się poszerzyć swój zasięg aż do 86 % powierzchni kraju.
Przebrnąwszy
przez krótką historię naszej stacji trafiamy na rok, 2011 w którym rozpoczęto
nadawanie programu rozrywkowego X factor. Jest to wynalazek czysto Brytyjski,
który u wyspiarzy zastąpił popularną audycję POP Idol a że nasi rodacy zawsze
chętnie czerpali z osiągnięć innych krajów kwestia przejęcia praw do nadawania
własnej edycji była tylko kwestią czasu. Pierwszą serię wygrał nasz naczelny
POLSKI LUMP – Gienek Loska. Miał on na swoim koncie wiele wcześniejszych
dokonań w programach zbliżonych gatunkowo do X factor jednak to właśnie TVN dał
mu możliwość dalszego rozwoju. Widząc go po raz kolejny publika oszalała. Nagle
ten sympatyczny włochaty dziadek stał się uosobieniem American Dream w wydaniu
słowiańskim – czyt. Biedniejszym. Komu przecież nie marzyło się tak
spektakularne odbicie się od dna? Jednego dnia dogorywamy w pracy za stawkę,
która ledwo nam wystarcza na wykarmienie rodziny a następnego brylujemy na
estradzie występując przed milionami widzów. No kurczę… nie rozumiem tego.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, iż w Polsce nienawiść rośnie wprost
proporcjonalnie do kompleksów jednak wystarczy spojrzeć na to, co z naszym
włochatym śpiewakiem stało się po zakończeniu pierwszej serii. Dostał kasę,
nagrał płytę i napisał parę tekstów o tym jak to dzielnie wygramolił się z oków
alkoholizmu i rynsztoku, po czym? Słuch o nim zaginął.
Kolejnym szczęśliwcem był Dawid
Podsiadło. Wygrał on II edycję, która była emitowana w 2012. Mało, kto pamiętał
wtedy o tym, iż rok wcześniej naszemu młodemu muzykowi udało się zapomnieć
tekstu piosenki, którą miał zaśpiewać w II etapie eliminacji X factor (zwanym
Boot Camp). Trudno. Najważniejsze jest to, iż panu Podsiadło udało się nagrać
bardzo dobrą płytę (w przeciwieństwie do Gienka Loski), która zaskoczyła mnie
dojrzałością kompozycji jak również niewybrednymi tekstami piosenek, (które są
oczywiście równane z ziemią przez wielu polskich internautów). Tak, więc nawet,
gdy sukces młodego Dawida okaże się równie podatny na zanikanie jak w przypadku
swojego poprzednika i tak powinniśmy być z niego zadowoleni. W końcu dostaliśmy
od Podsiadły kawał dobrej muzyki a to wbrew pozorom wcale nie jest tak
powszechne jak mogłoby się wydawać.
Ostatnim z dotychczasowych
zwycięzców była Klaudia Gawor, o której nie napiszę nic. 2013 rok okazał się
dla polskiego X factora najsłabszy i nie wydaje mi się bym mógł napisać
cokolwiek o wokalistce tak jałowej jak rzeczona Klaudia. Powoli program, jakim
w założeniu miał być faktor x staje się u nas bezwartościowym show nastawionym
tylko i wyłącznie na skandale i popyt na smutne bądź romantyczne historie
uczestników. Jedynym sensownym muzykiem, którego dojrzałem (przemykając z bólem
przez kolejne wystąpienia) w III edycji programu był Grzegorz Hyży, którego
dosłownie zgwałcono muzycznie dając mu do śpiewania popowe ścierwa niepasujące zupełnie
do jego głosu. Dodatkowa afera związana z jego małżonką, (która ponoć dostała
się na antenę tylko i wyłącznie przez swój status – żony) obrzydziła mi
znacznie dalsze oglądanie programu. Mimo wszystko odnalazłem trochę przyjemności
w oglądaniu dokonań pana Grzegorza w sieci (oczywiście tych niezwiązanych z X
factorem). Moim zdaniem to on powinien wygrać jednak tutaj przyszło mi stanąć
przed faktem dokonanym.
Na dzień dzisiejszy jedynym programem,
który poleciłbym swoim czytelnikom jest Voice of Poland. Mimo jawnie
irytujących jurorów (Edytka Górniak) możemy w nim odnaleźć wielu muzyków, który
rzeczywiście mają fach w ręku i strunach głosowych i którzy nie kaleczą znanych
piosenek nieudolnymi próbami ich zaśpiewania. X factor czy też Must be the
Music powoli stają się audycjami nastawionymi na ukazywanie debili nie zaś
artystów. W zestawieniu III części mojego artykułu o programach rozrywkowych wygrywa,
więc TVP.
Oczywiście TVN ma również prawa do Mam Talent,
ale ten w porównaniu do X factora ma z muzyką o wiele mniej wspólnego ( a poza
tym nigdy mi się nie podobał).
Tekst czyta się lekko i przyjemnie, ale niestety nie mogę zgodzić się z tezą postawioną na jego końcu. 'X factor czy też Must be the Music powoli stają się audycjami nastawionymi na ukazywanie debili nie zaś artystów'. O ile x factora nie zamierzam brać w obronę (nie jestem jego fanką gdyż uważam, że jest kolejnym talent show promującym głównie jurorów a nie uczestników) to MBM zdecydowanie tak. Moim zdaniem jest to jedyny program, który pozwala pokazać się artystom, bo stawia na własne kompozycje a nie na po raz setny odśpiewany cover. The voice może odkryć perełki głosowe, ale jeżeli ta perełka głosowa nie ma własnego pomysłu na siebie, zaplecza tekstowego, własnych kompozycji nic odkrywczego nie zdziała na polskim rynku muzycznym. MBM w większości zespoły z własnymi kompozycjami, instrumentalistów a także muzyków folkowych, którzy co prawda wykonują często covery, ale w taki sposób, że folk nie jest czymś obciachowym. Polecam obejrzeć odcinki tej edycji. Uprzedzam, że pojawią się też zarzucani "debile", którzy z muzyką nie maja za wiele wspólnego, ale wystarczy przejść do kolejnego wykonu - w następnym etapie występują już tacy, których da się słuchać. Wiadomo, każdy program ma wady, mnie w the voice najbardziej irytują jurorki (panowie mają więcej klasy), które podczas wyboru dokonywanego przez uczestnika strasznie narzucają się mu swoją osobą, ale jak już napisałam wcześniej oglądając na spokojnie odcinek na necie można to przewinąć.
OdpowiedzUsuńWstawiam link do występu, który może zachęci do obejrzenia innych z MBM.
http://www.youtube.com/watch?v=_V3RWnqyxWM
Oczywiście MBM hipotetycznie pozwala na ukazanie się różnego rodzaju zespołów, które normalnie nie mają na to szans. Mimo wszystko jest nadal programem rozrywkowym, który często pokazuje wykony ludzi niemających z muzyką nic wspólnego. Dodatkowo wygrana automatycznie powoduje przypisanie danej kapeli do Polsatu na okres do wydania płyty. Ile możemy dzisiaj wymienić sensownych zespołów, które wybiły się po MBM? Jeden góra dwa? Enej i Lemon mają klasę i skill, które pozwoliły im się utrzymać na rynku reszta padała zaś ofiarą marketingu stacji. Niestety MBM jak i X factor są programami czysto rozrywkowymi, które przede wszystkim stawiają na podbicie oglądalności. Pokazujemy skandale (TVN) lub pseudoartystów (MBM) wyciągając na światło dzienne jedną perełkę, która potem jest deptana przez przemysł.
UsuńVoice of Poland ukazuje artystów, którzy zazwyczaj mają już coś wspólnego z muzyką a procent ludzi z przypadku jest zdecydowanie mniejszy. Co do szanownych jurorek się nie wypowiem (Edzia zgnij w piekle!). Mimo to dzięki za konstruktywną opinię ;) Jeżeli nie zgadzasz się z moim komentarzem zapraszam do dyskusji i dalszej lektury mojego bloga.
Słabo orientuję się w podobnych programach, dlatego cieszę się, że dzięki temu ciekawemu i treściwemu artykułowi mogłem uzupełnić wiedzę :) Oby tak dalej!!!
OdpowiedzUsuń