środa, 27 marca 2013

Mały Misio



                Zabawne jak wiele się czasami traci na braku telewizji w życiu codziennym. Na stałe mieszkam w akademiku gdzie naprawdę ciężko jest dopchać się przed kineskop by móc na spokojnie obejrzeć ulubiony program. Niby możliwy jest streaming niektórych „audycji” online niemniej jednak; kto na to ma czas? A żałuję gdyż w chwili obecnej (już po przejechaniu tych 12 godzin naszym kochanym pkp) mogłem w spokoju odpalić tą jakże potrzebną nam odmóżdżającą maszynkę i zostać przypadkowo zmiecionym z fotela przez – Arkadiusza Jakubika. 


                Odpaliwszy TVN wpadłem na trochę już oklepany programik pierwszego szatana TVN-u Jakuba Wojewódzkiego. Podszedłem do niego dość zdystansowany gdyż od paru lat nie znalazłem w nim nic interesującego. Chcąc jednak oddać się nieco mniej ambitnej rozrywce zacząłem uważnie słuchać dialogu Kuby i jego gościa; Jakubika. Moje zaskoczenie w momencie, gdy dowiedziałem się o istniejącym już 5 lat zespole tegoż aktora było ogromne jednakże prawdziwy tajfun emocjonalny przyszło mi przetrwać w chwili, gdy znalazłem ich piosenki w sieci. Zanim zaczniemy analizę wróćmy jednak do paru faktów dotyczących postaci pana Arkadiusza jak również historii zespołu, o tak niezwykle dźwięcznej nazwie jak „Dr Misio”. 

                Arkadiusz Jakubik urodził się w Strzelcach Opolskich w 1969 roku. Komercyjnym debiutem młodego aktora były występy w operetce warszawskiej w latach 1993-1994 po których „przeniósł się” do Teatru Rampa gdzie pracował przez 3 lata. Jest on obecnie jednym z najbardziej znanych aktorów i co warte jest nadmienienia grał przez ostatnich kilka lat w szlagierach takich jak „Drogówka” czy też „ Jestem Bogiem” (o paktofonice napiszę niebawem). Znany jest również z wielu filmów Wojciecha Smarzowskiego. Śledząc dokonania Jakubika można sobie zadać pytanie:, czego tak dobrze rozwijający się zawodowo aktor szuka w muzyce rockowej? Paradoksalnie nie spełniając obowiązku dziennikarskiego wypnę się na tą kwestię gdyż jest to mi obojętne od momentu, gdy usłyszałem ich pierwszą piosenkę!


                Dr Misio powstał w 2008 roku. Zespół od razu pokazał swoje umiejętności w ostrej rock & rolowej grze. Solidne ciężkie riffy okraszone znakomitymi tekstami Krzysztofa Vargi i Marcina Świetlickiego zachwycały swoim brakiem kompromisu. Oryginalność całego przedsięwzięcia jest niezwykle smacznym kąskiem nie tylko dla fanów rocka, ale przede wszystkim dla ludzi, którzy szukają w muzyce intelektualnych wrażeń i refleksji. Ja sam zawsze byłem wielkim fanem tego typu grania, dlatego też bardzo szybko otworzyłem się na nową formę niemalże „rytualnej” zabawy. Dlaczego „rytualnej” – powód jest prosty; Dr Misio swoim stylem przypomina wszelkim fanom dobrego rocka zamierzchłe już czasy, kiedy w Polsce prym wiodły kapele takie jak Maanam czy też Republika. Uwierzcie mi – obecnie ciężko jest odnaleźć zespół, który by był na tyle odważny by powrócić do czegoś takiego. Opisane już wcześniej powiązania Jakubika z Wojtkiem Smarzowskim widać także w wideo-grafii zespołu. Znany reżyser zajął się, bowiem produkcją debiutanckiego klipu kapeli do utworu „Młodzi”.  Warto również wymienić nazwiska takie jak Adam Toczko czy też Mateusz Pospieszalski. Każdy z nich pracował nad większością klipów Dr Misio, z których każdy moim skromnym zdaniem jest małym arcydziełem.


                Kończąc moje dzisiejsze wywody na temat muzyki współczesnej chciałbym was zachęcić do tego abyście przesłuchali płytkę „Doktora Misio”. Twórczość Arkadiusza Jakubika i jego przyjaciół jest niezwykle smaczna i każdy fan ambitnej muzyki znajdzie w niej coś dla siebie. Nawet w momencie, gdy w twoich słuchawkach goszczą przede wszystkim artystyczne gówna w stylu „Ona tańczy dla Mnie” jestem w stanie cię, drogi czytelniku upewnić w tym, iż będziesz się przy tej muzyce dobrze bawił. Chociażby przez wzgląd na to, iż mało jest u nas dobrze śpiewających aktorów a już takich, którzy zajmują się muzyką rockową? Brawo Jakubik! Za dość opóźnione sprawienie mi niespodzianki! Polecam. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz