środa, 20 marca 2013

Rozrywka - Muzyka - Telewizja cz1



                Programy rozrywkowe – zaczynało się niewinnie od popierdółek w stylu „Randka w Ciemno”, „Koło Fortuny”, „Familiada” czy też „Szansa na Sukces”. Wszystkie te programy nacechowane były niewiarygodną jak na tamte czasy trywialnością w przekazywanej treści zapewniającą przede wszystkim dobrą i łatwo przyswajalną rozrywkę. Co jednak działo się z laureatami poszczególnych odcinków? Czy mieli szansę się pokazać, wybić i odnieść sukces w swojej dziedzinie? Programy takie jak „Familiada” nie dawały takiej możliwości – powinniśmy się jednak przyjrzeć tworom pokroju „Szansy na Sukces” czy też „Idola”. 


                Od zawsze cieszyła mnie wielka popularność konkursu prowadzonego w TVP przez Wojciecha Manna. „Szansa na sukces” emitowana była od 1992 roku do 2012. Lekka i przyjemna formuła programu od razu spotkała się z dużą aprobatą odbiorców; co w znacznym stopniu przyczyniło się do „przetrwania” konkursu na kanale drugim telewizji polskiej przez dwadzieścia lat. Wszystko opierało się przecież na umożliwieniu osobie postronnej zaśpiewania w telewizji ulubionej piosenki swojego idola! Tak, więc wielu naszych rodaków (polaczki-cebulaczki) zasiadali przed odbiornikami by podczas rodzinnych posiłków wspólnie oceniać obejrzane wykonania utworów gwiazd wieczoru. Pewnie mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego jak wielką siłę miała „Szansa”. Mimo braku jakiejkolwiek gratyfikacji wieńczącej udział w konkursie każdy artysta, choć na chwilę ukazywał dla większości społeczeństwa Polskiego swój talent, co znacznie ułatwiało późniejsze wybicie się. Przykładem takich osób może być znana każdemu Justyna Steczkowska czy też Katarzyna Cerekwicka. 



Warto też wspomnieć fakt, iż obecna wokalistka Blue Cafe została wybrana właśnie dzięki „Szansie na Sukces”. Żałuję, więc tego, że więcej nie usłyszę znanego dżinglu rozpoczynającego program jak także nie będę zaśmiewał się dzięki ciętym dowcipom prowadzącego. Obecnie trzeba docenić nowy krok na arenie show muzycznych TVP, jakim jest:

                 Voice of Poland - jest to najgłupszy z programów, jakie widuje w telewizji. Koncepcja „ślepych” przesłuchań przeraża ogromem trywialności i papką, jaka wylewa się z ekranu wręcz galonami. Co więc skłoniło mnie do opisywania tego programu? Zdecydowanie wykonawcy biorący w nim udział. Jeszcze nigdy nie widziałem na scenie polskiej tylu talentów; głosów urzekających pięknem i treścią. Pierwszą edycję wygrał Damian Ukeje przynosząc chlubę miastu Szczecin. Mocny rockowy głos i doświadczenie sceniczne tego faceta było miodne aż do obrzydliwości. Zachwycił mnie też fakt, iż w polskiej telewizji może się wybić „rockowiec” w dodatku korzystający z pomocy znienawidzonego przez wszystkie polskie babcie Nergala.


Tyle jednak, jeżeli chodzi o start adaptacji popularnego w Holandii programu. Najważniejsza tutaj jest ta druga edycja, której emisję rozpoczęto drugiego marca 2013 roku. Od razu zaskoczył mnie fakt przyjęcia do kadry młodziutkiej piosenkarki reggae Mariki. Alternatywy ciąg dalszy zapoczątkował również wokalista TSA Marek Piekarczyk (moim zdaniem próba zastąpienia „hardkoru” Nergala). Całość udekorowano dwoma seksbombami Justyną Steczkowską i Patrycją Markowską (ten cudowny zez rozbieżny imitujący bystre spojrzenie Elżuni Zapendowskiej jest niezwykle urzekający prawda?).  Tak, więc przebrnęliśmy przez wstęp charakteryzujący obsadę programu jak także jego formę. Zdecydowanie najciekawsi byli  między innymi:

1. Polski Hetfield Bartosz " Chupa" Zawadzki
2. Niepozorna Dorota Osińska, która wycisnęła mi łzy z oczu wykonaniem "Calling You"
3. Ciekawostką był też Juliusz Kamil, który wbrew pozorom wcale nie zgwałcił hitu The Police „Roxanne”. 

(odsyłam was tu drodzy czytelnicy na kanał Voice of Poland na Youtube).

Całość jest niesamowicie wręcz smaczna i przystępna a wprawne ucho zawsze znajdzie w Voice of Poland coś dla siebie. Łzy wzruszenia, zachwyt czy też ostry headbanging? To wszystko przykrywa pewne niedociągnięcia produkcyjne jak również tępe komentarze niektórych jurorów (Justynki czy też niewymienionych w czołówce muzyków Afromental). Cóż… pozostaje tylko oglądać i czekać na dalszą część mojej podróży po talent show w Polsce już jutro!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz