środa, 20 marca 2013

Ed Sheeran



Jest w moim wieku a już udało mu się współpracować z najważniejszymi artystami na scenie brytyjskiej, co jest nie lada wyczynem. Każdy, kto jakkolwiek zetknął się z muzyką rockową i folkową wie, iż mieszkańcy wyspy w „północnej” części Europy zawsze potrafili zadziwić „rynek” nowymi twarzami odznaczającymi się niezwykłym talentem. Reasumując Ed Sheeran, (bo o nim mowa) ukazał swoje oblicze światu w 2011 roku, kiedy to wydał swoją debiutancką płytę „+”. 


Wszystko zaczęło się od singla „You don’t need me, I don’t need you”, który wystrzelił jak z procy prosto w tłum popiskujących fanek ckliwych love – songów. Może to nie zachęcać (przypomnijmy sobie odbiorców Justina Biebera), ale co zadziwiało, piosenka była wręcz genialna. W dodatku Edzio i twórcy teledysku do singla wykazali się niesamowitą wręcz kreatywnością tworząc film, w którym bohaterem jest mężczyzna „tłumaczący” tekst piosenki na język migowy.


Następcą „You need…” był znakomity track „ A – team” (inspirowany jak przyznaje autor – twórczością Phila Collinsa) opowiadający o zniszczonej życiem zaćpanej prostytutce. Wielu odbiorców zadawało sobie wówczas pytanie – czy podczas tworzenia tego tekstu młody Sheeran opierał się na własnych przeżyciach? To było jednak nieważne w obliczu sukcesu singla, który szybko zadomowił się w top 10 w skali kraju aż na trzy miesiące. Do teraz jest to jedna z tych pozycji na debiutanckiej płycie Eda, która jest najbardziej warta uwagi. 


Album dość ściśle odnosi się do historii, z którymi młodzi ludzie borykają się, na co dzień. Przekaz ukryty pod tekstami o miłości znacząco obrazuje to jak bardzo niszczeni przez społeczeństwo są „wrażliwcy”. Przykładem może być sentymentalny „Drunk” czy też wymieniony już „ A-team”, emocjonalny „Small Bump” jak również ckliwy „Kiss me”. Jest jeszcze mój faworyt „Give me Love”, który zdecydowanie najbardziej do mnie przemówił.
Całość została wyprodukowana przez brytyjskich muzyków: Jake Goslinga i No I.D. 

 
Ed to cholernie zdolny chłopak i pozostaje nam mieć nadzieję, iż w późniejszym okresie swojej działalności stworzy coś bardziej dojrzałego (patrząc na teksty), co spodoba się odbiorcom, którzy już przekroczyli próg lat dwudziestu. Mimo to wciąż mogę polecić go wielu zagubionym nastolatkom, którzy poszukują swojej drogi poprzez muzykę jak również dla ludzi, którzy potrzebują „katalizatora” wyzwalającego ich emocje: bunt, sentyment, złość czy łzy wzruszenia. Mnie osobiście najbardziej zachwycił techniczny poziom albumu jak również pewna (nawet, jeżeli dość „płytka”) głębia w tekstach Sheerana. Jest on bardzo młody i nie sprawia wrażenia człowieka zafascynowanego życiem, jakie prowadziła między innymi Amy Winehouse, dlatego też czekam na coś, co jeszcze bardziej ukaże jego talent i determinację w dążeniu do sukcesu a albumowi wystawiam silne 8/10 za cudowne akustyczne melodie i parę tekstów potrafiących zagrać mi na emocjach.






1 komentarz:

  1. Super tekst, właśnie w taki sposób powinieneś pokazywać ludziom swoją umiejętność wynajdywania perełek muzycznych, na które zwykły przeglądacz youtuba nie ma szans natrafić. Czekam na więcej takich wpisów i na mniej znanych artystów:)

    OdpowiedzUsuń