Jest w moim
wieku a już udało mu się współpracować z najważniejszymi artystami na scenie brytyjskiej,
co jest nie lada wyczynem. Każdy, kto jakkolwiek zetknął się z muzyką rockową i
folkową wie, iż mieszkańcy wyspy w „północnej” części Europy zawsze potrafili
zadziwić „rynek” nowymi twarzami odznaczającymi się niezwykłym talentem.
Reasumując Ed Sheeran, (bo o nim mowa) ukazał swoje oblicze światu w 2011 roku,
kiedy to wydał swoją debiutancką płytę „+”.
Wszystko
zaczęło się od singla „You don’t need me, I don’t need you”, który wystrzelił
jak z procy prosto w tłum popiskujących fanek ckliwych love – songów. Może to
nie zachęcać (przypomnijmy sobie odbiorców Justina Biebera), ale co zadziwiało,
piosenka była wręcz genialna. W dodatku Edzio i twórcy teledysku do singla
wykazali się niesamowitą wręcz kreatywnością tworząc film, w którym bohaterem
jest mężczyzna „tłumaczący” tekst piosenki na język migowy.
Następcą „You
need…” był znakomity track „ A – team” (inspirowany jak przyznaje autor –
twórczością Phila Collinsa) opowiadający o zniszczonej życiem zaćpanej
prostytutce. Wielu odbiorców zadawało sobie wówczas pytanie – czy podczas
tworzenia tego tekstu młody Sheeran opierał się na własnych przeżyciach? To
było jednak nieważne w obliczu sukcesu singla, który szybko zadomowił się w top
10 w skali kraju aż na trzy miesiące. Do teraz jest to jedna z tych pozycji na
debiutanckiej płycie Eda, która jest najbardziej warta uwagi.
Album dość
ściśle odnosi się do historii, z którymi młodzi ludzie borykają się, na co
dzień. Przekaz ukryty pod tekstami o miłości znacząco obrazuje to jak bardzo
niszczeni przez społeczeństwo są „wrażliwcy”. Przykładem może być sentymentalny
„Drunk” czy też wymieniony już „ A-team”, emocjonalny „Small Bump” jak również
ckliwy „Kiss me”. Jest jeszcze mój faworyt „Give me Love”, który zdecydowanie
najbardziej do mnie przemówił.
Całość
została wyprodukowana przez brytyjskich muzyków: Jake Goslinga i No I.D.
Ed to
cholernie zdolny chłopak i pozostaje nam mieć nadzieję, iż w późniejszym
okresie swojej działalności stworzy coś bardziej dojrzałego (patrząc na teksty),
co spodoba się odbiorcom, którzy już przekroczyli próg lat dwudziestu. Mimo to
wciąż mogę polecić go wielu zagubionym nastolatkom, którzy poszukują swojej
drogi poprzez muzykę jak również dla ludzi, którzy potrzebują „katalizatora”
wyzwalającego ich emocje: bunt, sentyment, złość czy łzy wzruszenia. Mnie
osobiście najbardziej zachwycił techniczny poziom albumu jak również pewna (nawet,
jeżeli dość „płytka”) głębia w tekstach Sheerana. Jest on bardzo młody i nie
sprawia wrażenia człowieka zafascynowanego życiem, jakie prowadziła między
innymi Amy Winehouse, dlatego też czekam na coś, co jeszcze bardziej ukaże jego
talent i determinację w dążeniu do sukcesu a albumowi wystawiam silne 8/10 za
cudowne akustyczne melodie i parę tekstów potrafiących zagrać mi na emocjach.
Super tekst, właśnie w taki sposób powinieneś pokazywać ludziom swoją umiejętność wynajdywania perełek muzycznych, na które zwykły przeglądacz youtuba nie ma szans natrafić. Czekam na więcej takich wpisów i na mniej znanych artystów:)
OdpowiedzUsuń